Przykładowa scena – Leszy

Mistrz Gry – Adam

Bohaterowie Niezależni:
– Miłogniew

Bohaterowie Graczy:
– Nimrog, Wartownik (Przemek)
– Mściwój, Wartownik (Grzegorz)
– Damroka, Myśliwy (Ewa)
– Bogumił, Żerca (Damian)

Mistrz Gry prowadzi sesję dla czterech Graczy. Ich bohaterowie mają za zadanie przeprowadzić komesa przez niebezpieczny teren.

MG: Idziecie spokojnie traktem przez las, słuchając śpiewu ptaków. Podróż trwa już dobre parę godzin, niedługo zapadnie zmrok. Jesteście już wszyscy zmęczeni, przydałoby się odpocząć na jakiejś pryczy i coś dobrego zjeść…
Nimrog: Zwracam się do moich towarzyszy: Słońce powoli zachodzi, trzeba zanieść modły bogom. Może rozbijemy obóz i odpoczniemy? Jutro powinniśmy zawędrować do wioski.
Damroka: Odwracam się do Nimroga: Dobry pomysł, ale najpierw winniśmy sprawdzić teren. Na ogół Slavenia jest spokojnym miejscem, ale kto wie, co może się tu czaić?
Nimrog: Zajmiesz się tym? Ja i Mściwój zostaniemy, weź ze sobą Bogumiła.
MG: Podchodzi do Was Miłogniew, wygląda na zdenerwowanego.
Miłogniew (MG): Nie powinniśmy tu zostawać, źle mówili o tym miejscu! (Mówiąc to, Adam rozgląda się na boki, udaje przerażonego tą sytuacją.)
Bogumił: Podchodzę do nich i klepię po ramieniu Miłogniewa: (Damian się prostuje, chwyta za ramię Adama) Bądź spokojny, bogowie są z nami, żadne bestie nam nie groźne. Złóżcie swe modły bogom.
MG: Wykonaj zwyczajny test perswazji, by go uspokoić.
Damian i MG rzucają kostkami…
MG: Miłogniew kiwa głową, wierzy Ci, uspokoił się. Brawo!
Mściwój: (Grzegorz zaciera ręce) Zabieram się za przygotowanie obozowiska, chcę obejść teren i przynieść trochę gałęzi na ognisko.
MG: Dobra, zajmie ci to tylko chwilę. Co robi reszta?
Nimrog: Ja zostanę przy komesie. Lepiej, aby ktoś go pilnował, w końcu to jego mamy eskortować.
Damroka: A ja rozglądam się po okolicy i szukam śladów zwierzyny, bestii czy innych ludzi.
MG: (Adam się uśmiecha) Wiesz co musisz zrobić – wykonaj zwyczajny test tropienia. Kości w ruch!
Ewa i MG rzucają kostkami.
Damroka: No i jak, zauważyłam jakieś ślady? Znalazłam coś ciekawego?
MG: Tak. Nieopodal ciebie, na ziemi widzisz tropy wilków, ale jest coś jeszcze: są jakieś ślady, dziwne, jakby wielkiego człowieka, nienaturalnie duże, mocno wbite w ziemię.
Damroka: Chwytam się za mój amulet i mocno go ściskam: O Welesie! Co to może być? Żerco, spójrz, może to jakiś demon!
Bogumił: Nerwowo podchodzę do niej i spoglądam na ziemię: Hmm… dziwne te ślady.
Damroka: (Zwraca się do Adama) Czy jestem w stanie określić, co to dokładnie może być?
MG: Musisz zdać test wiedzy.
Ewa i MG rzucają kostkami…
MG: Leszy. W tej chwili usłyszeliście wycie wilków…
Damroka: Niech to szlag! Jesteśmy na terenie Borowego Dziada.
Bogumił: Na bogów, Damroko, uspokój się, bo sprowadzisz na nas kłopoty! Może lepiej wyruszmy dalej.
Damroka: (Ewa wykonuje gest dłonią, jakby rzucała piachem przez ramię) Biorę trochę ziemi w ręce i przerzucam przez lewe ramię, potem mówię: Wybacz, to z nerwów; ale tak, masz rację, powinniśmy wyruszyć. Szybko, póki wilki nas nie zwęszyły, bo doniosą o nas Dziadowi.
(Teraz Ewa zwraca się do MG): Dobrze, wracamy do naszych, trzeba ich ostrzec.
Mściwój: (Grzegorz zwraca się do MG) Czy oni już wrócili?
Nimrog: Cały czas byłem przy komesie, chwilę z nim rozmawiałem, w międzyczasie ostrzyłem broń. Wspominałem także Rugewita. W myślach czułem, że coś wisi w powietrzu. Oddałem mu pod opiekę swój miecz, niech nim dziś pokieruje!
MG: Dobrze! Po chwili… widzicie, że ktoś wyłania się z lasu!
Mściwój: Stawaj! Kogo licho niesie?
Bogumił: Dajże spokój Mściwoju! Kolejny, co złorzeczy. To tylko my. Mamy złe wieści…
MG: Panie i panowie, proszę rzućcie na zmysły…
Nimrog: (Przemek kiwa głową) Zobaczycie, coś się szykuje…
Wszyscy turlają kostkami…
MG: (Mówi przyciszonym głosem) Spostrzegacie, że nie ma przy was Miłogniewa.
Mściwój: Gdzie komes?!
Nimrog: Cholera, był tu przed chwilą!
Damroka: No…
Ewa chciała coś powiedzieć, ale MG jej przerywa.
MG: Usłyszeliście dźwięk złamanego drzewa w lesie oraz donośne wycie wilków…
Damroka: (Ewa zamyka oczy i łapie się za głowę) Na bogi!
Bogumił: (Damian teatralnie wstaje od stołu, ogląda się za siebie) Borowy Dziad i jego wataha idą po nas…